Skatowana Ewunia konała w łóżeczku. Matka z partnerem byli zajęci grami komputerowymi

0
1315


Trudno wyobrazić sobie, jakie cierpienie musiała odczuwać malutka Ewunia. Niespełna 2-letnia dziewczynka była katowana przez swoją matkę i jej partnera, by ostatecznie skonać we własnym łóżeczku. Opiekunowie nawet tego nie zauważyli – byli zbyt zajęci graniem w gry komputerowe.

Pęknięta czaszka, wątroba oraz złamane żebra. Takie obrażenia wykazała sekcja zwłok 2-letniej Ewy. Co więcej, wielokrotnie bitemu dziecku podano śmiertelną dawkę kodeiny, czyli silnego narkotycznego leku przeciwbólowego. Zdaniem biegłych, obrażenia dziewczynki wyglądały jak po wypadku samochodowym.

Tragedia miała miejsce w Liskeard w Kornwalii, w roku 2017. 26-letnia Abigail L, matka malutkiej Ewy od kilku miesięcy spotykała się z 31-letnim Tomem C. Gdy we wrześniu 2017 roku para postanowiła razem zamieszkać, dla małej Ewuni zaczął się horror.

Dziewczynka była wielokrotnie bita i zaniedbywana, miała liczne urazy oraz złamania. Przez ostatnie chwile życia dziewczynka bardzo cierpiała. Skatowane maleństwo konało w łóżeczku, będąc pod działaniem kodeiny, którą najprawdopodobniej podała matka dziecka. Podczas gdy niespełna 2-letnia dziewczynka konała, matka zaczęła grać w gry komputerowe z partnerem, oraz beztrosko pisała pisania ze znajomymi na Facebooku i robiła selfie.

12 marca rozpoczął się proces w sprawie śmierci małej Ewy. Prokurator Sean Brunton oskarżył Abigail L oraz jej 31-letniego partnera o doprowadzenie do śmierci dziewczynki, oboje jednak nie przyznają się do zarzutów. Zdaniem oskarżyciela para miała świadomość, w jakim stanie znajduje się dziecko i nie zrobiła nic, aby zapobiec śmierci dziecka.

– Możemy sobie tylko wyobrazić, jaki ból odczuwała. W ciągu kilku dni poprzedzających śmierć została zaatakowana co najmniej dwa razy. Zamiast zabrać ją do szpitala, zadzwonić do lekarza lub próbować ją uratować, zaaplikowano jej śmiertelną dawkę kodeiny. Kodeina jest silnym lekiem przeciwbólowym dla dorosłych i nigdy nie powinna być podawana małym dzieciom – mówił prokurator.