Jej telefon ostatni raz logował się 28 września na lotnisku w Katowicach. Co się stało z Karoliną?

0
1842



27 września, Karolina wyjechała z rodzinnego domu w kierunku Katowic. Od 1 października nie ma żadnego kontaktu z rodziną. Dziś mija ponad trzy tygodnie, a policja nadal nie podjęła większych kroków, aby ustalić miejsce pobytu zaginionej.

Podoba Ci się ten artykuł? Udostępnij go, w ten sposób pomożesz nam w rozwijaniu portalu. Dzięki!

W czwartek 27 września, w godzinach wieczornych, Karolina wyjechała z rodzinnego domu w kierunku Katowic. Początkowo dziewczyna miała udać się do Sopotu, jednak wychodzi na to, że w ostatniej chwili zmieniła plany- policja potwierdza, że tuż po północy 28 września zaginiona kupiła na lotnisku w Katowicach bilet do Oslo Sandenfjord. Samolot miał startować tego samego dnia rano, wygląda więc na to, że była to spontaniczna decyzja pod wpływem impulsu. Karolina utrzymywała kontakt telefoniczny z mamą oraz przyjaciółkami do 1 października. Po tym dniu kontakt się urwał. Matka dziewczyny próbowała kontaktować się z córką 3 i 4 października, jednak bezskutecznie – telefon był cały czas wyłączony i nieaktywny.
W końcu 5 października matka Karoliny zgłosiła zaginięcie na policji w Orzeszu, jednak zgłoszenie nie zostało potraktowane w pełni poważnie. Po kilku dniach potwierdzono, że ostatnie logowanie telefonu w Polsce miało miejsce 28 września na lotnisku w Katowicach. Nie sprawdzono jednak, skąd dziewczyna dzwoniła później, a kontaktowała się przecież z rodziną aż do 1 października.
Jakiekolwiek nowe informacje na temat dziewczyny pojawiały się dopiero po długim czasie. Tak naprawdę dopiero we wtorek 16 października oficjalnie potwierdzono, że dziewczyna faktycznie zakupiła bilet do Oslo Sandenfjord. Nadal brak jednak chociażby monitoringu z Katowic. Brak także jakichkolwiek informacji na temat karty bankowej dziewczyny, czy nie płaciła bądź czy nie wypłacała z niej żadnych pieniędzy. Najprawdopodobniej miała ze sobą ok. 2500zł, z czego część wydała na bilety lotnicze. Nie jest to więc suma, która może starczyć na długo w Norwegii.



Warto też wspomnieć, że dziewczyna ma za sobą epizod depresyjny. Jest nieprzygotowana finansowo ani praktycznie. Nie zabrała żadnych dokumentów, umożliwiających podjęcie pracy za granicą, ma ze sobą jedynie dowód osobisty. Rodzina jest zrozpaczona i nie czuje praktycznie żadnej pomocy ze strony policji. Jedyne potwierdzone informacje są takie, że dziewczyna wyleciała 28 września do Oslo, a od 1 października ze wszystkimi straciła kontakt. Policja do tej pory nie ustaliła przybliżonego miejsca jej pobytu, gdy dzwoniła do matki.
Norweska policja chce podjąć działanie, jednak nadal czeka na oficjalne pismo z polskiej strony. Bez pisma komendy głównej, nie można sprawdzić nawet norweskich szpitali, a przecież jest szansa, że to właśnie tam może znajdować się zaginiona. Obecnie rodzina stara się szukać Karoliny na własną rękę, zamieszczając informacje m.in. na polonijnych grupach w Norwegii.