Kierował samochodem, pisząc na Facebook’u. Na oczach matki zabił 9-letniego Sebastiana

0
646

Chłopiec wracał ze szkoły, kiedy nagle znalazł się pod kołami samochodu. Do tragedii nie doszłoby, gdyby 23-letni kierowca Daewoo Tico, patrzył uważnie na drogę, a nie w telefon.

Gniewczyna Łańcucka to wieś leżąca w woj. podkarpackim. To właśnie tam rok temu rozegrał się dramat na drodze – na oczach matki zginęło dziecko. Mimo że do tragedii doszło już jakiś czas temu, dopiero teraz wyszło na jaw, co było przyczyną nieuwagi 23-letniego Daniela K., pracownika firmy cateringowej. Mężczyzna przyznał się, że podczas jazdy korespondował przez Messenger. Śledczy ustalili, że w czasie jazdy napisał on kilka wiadomości, a kilkanaście zostało odebranych. Kiedy kierowca oderwał wzrok od telefonu, dostrzegł 9-latka tuż przed maską samochodu. Na hamowanie było już za późno.

– Usłyszałam huk. Myślałam, że pękła opona, ale kiedy się zbliżyłam, okazało się, że nigdzie nie ma Sebastiana. Zobaczyłam pod lewym tylnym kołem jego stopę, w skarpetce, bez butów. Po tym poznałam, że to on – z trudem powstrzymując łzy, podczas rozprawy, relacjonowała matka chłopca. Na miejscu wypadku kobieta była z dwójką dzieci, w chwili tragedii miała skupioną uwagę na młodszej córce. Przybyli na miejsce zdarzenia funkcjonariusze, przebadali kierowcę alkomatem. Mężczyzna był trzeźwy. Chłopiec zginęło na miejscu.

Zrozpaczona matka na rozprawy sądowe przychodzi ze zdjęciem zabitego synka. W ten sposób chce pokazać i sprawić, by kierowca – zabójca nie zapomniał, jaką krzywdę wyrządził całej jej rodzinie.

Dawid K. wciąż nie usłyszał wyroku. Rodzina ofiary domaga się dla niego 4 lat więzienia. Zdają sobie sprawę, że nic nie przywróci życia Sebastianowi. Mężczyzna walczy o niższy wymiar kary dla siebie. Liczy na łaskawość sądu i karę w zawieszeniu.