Odkryto zaniedbanie ws. Tomasza Komendy. Prokuratura mogła pominąć istotne dowody

0
421

W sprawie niesłusznego skazania Tomasza Komend za gwałt i morderstwo przeprowadzono badania wariograficzne, jednak ich nie wykorzystano. Prokuratura pominęła dowody, które wskazywały na to, że w sprawę zamieszany był dzisiejszy podejrzany, Ireneusz M – donosi „Rzeczpospolita”.

Ciało Małgorzaty Kwiatkowskiej zostało znalezione 1 stycznia 1997 roku obok stodoły na terenie posesji rodziny R. w Miłoszycach. Jak czytamy w policyjnej notatce z dnia odnalezienia zwłok, 15-latce towarzyszył młody mężczyzna o imieniu Irek, a także dwóch innych chłopaków. Irek miał twierdzić, że jest bratem dziewczyny i odwiezie ją do domu po imprezie sylwestrowej.

Pozostali mężczyźni wrócili do dyskoteki. Później miał do nich dołączyć jeszcze jeden chłopak w okularach. Wszyscy oni byli jeszcze widziani przez świadka, który zeznał, że „dziewczyna była prowadzona pod ręce”. Trop urwał się w pobliżu posesji rodziny R., gdzie znaleziono ciało dziewczyny.

Cztery miesiące później prokurator Renata Procyk-Jończyk zleciła przebadanie wariografem dwóch chłopców, którzy po północy 1 stycznia 1997 roku wyszli razem z Małgorzatą z dyskoteki i widzieli Irka. Z przeprowadzonych badań wynikało, że jeden z chłopaków może mieć faktyczny związek z zabójstwem Małgorzaty Kwiatkowskiej. Badanie wykazało również, że drugi mężczyzna może wiedzieć lub domyślać się, kto brał udział w tej zbrodni i ukrywać jakieś fakty związane z zabójstwem.

W żadnym z badań nie pojawiły się informacje dotyczące jakiegokolwiek udziału w przestępstwie Tomasza Komendy, który w tej sprawie został skazany na 25 lat więzienia. Mężczyzna odsiedział 18 lat ze wspomnianej kary.

Źródło: „Rzeczpospolita”