Rurki intubacyjne Alfie’go zostały zmienione po ponad 5 miesiącach od ich zaaplikowania i które – jak się okazało – były z tego powodu pełne pleśni…

0
1359

Był 28 kwietnia 2:30 w nocy czasu angielskiego. Gdy większość z nas już spokojnie śpi, w szpitalu dziecięcym Alder Hey w Liverpool swój ostatni oddech bierze bezbronne dziecko, które zostało skazane na śmierć. Wszyscy znamy, finał tej drastycznej w skutkach decyzji sędziego, który wyrokiem sądu nakazał, aby Alfie Evans został odłączony od aparatury podtrzymującej życie. Alfie, spędził w szpitalu większa część swojego życia, mimo to szpital nie był w stanie postawić diagnozy.

Jakoś opieki w szpitalu szokuje. Alder Hey jeden z największych i najlepiej wyposażonych szpitali w Europie, zaniedbał swojego pacjenta, na co wskazują oparzenia i siniaki na jego rękach. „Kiedy zapytaliśmy o krew i oparzenia – nie odpowiedziano nam i nie zarządzono dochodzeń. Nie wiemy, jak do tego doszło” -powiedział Thomas Evans.

„W grudniu musieliśmy iść do sądu w Londynie i zabroniono nam możliwości pozostawienia w pokoju Alfie’go kogoś z rodziny, kiedy Alfie miał atak konwulsji, dawaliśmy mu smoczek, jednakże pielęgniarki zostawiły go bez niego” – tłumaczy dalej Thomas.

Co więcej, ojciec Alfiego poprzez portal społecznościowy udostępnił zdjęcia, na których widać jak dziecko leży w mokrym ubraniu, w jego ustach widać wyraźne rany, a sprzęt podtrzymujący go przy życiu nie był wymieniany od dłuższego czasu. Po odłączeniu dziecka od aparatury w pierwszych godzinach odmówiono podstawowej opieki takiej jak tlen, woda czy jedzenie. Lekarze ze spokojem czekali na jego śmierć, jednak Alfie nie poddał się i mimo braku tlenu przeżył, mimo tego, co mówili lekarze.

Jak stwierdził Bruno Dallapiccola – genetyk i dyrektor naukowy rzymskiego Szpitala Dzieciątka Jezus „Nie jest możliwe przeżycie malucha, jeżeli pozbawi się go odżywiania”. Według innego znanego genetyka włoskiego – Angelo Selicorni – „Alfie, odłączony od maszyn, żył przez wiele godzin, co sprawia, że podejrzane jest twierdzenie, by dziecko znajdowało się wtedy w stanie agonalnym, wskutek choroby nieuleczalnej”.

Rodzina próbowała własnymi siłami zapewnić dziecku tlen, apelowała na portalu społecznościowym o pomoc, jednakże policja, która znajdowała się przy wejściu do szpitala, próbowała to uniemożliwić. Kiedy udało się przerzucić maskę tlenową nad głowami lekarzy, a dziecko dostało tlen, szpital, który ma za zadanie opiekować się swoim pacjentem, próbował pozbawić go maski tlenowej, powołując się na to, iż nie zgadza się na pomoc z zewnątrz. Alfie, po 36 godzinach walki, wciąż samodzielnie oddychał. Na dwie godziny przed śmiercią puls wynosił 160, co dawało nadzieje na powrót Alfiego do domu. Jednak, gdy Thomas opuścił pokój, a została w nim jedynie zmęczona Kate i jeden z członków rodziny do sali weszła pielęgniarka, która powiedziała, że musi podać mu leki (wciąż nie wiadomo jakie) Po pewnym czasie saturacja krwi tlenem spadła do 15%, a dwie godziny później alfie już nie żył.

Kopiowanie, powielanie i rozpowszechnianie w całości materiałów bez zgody autora zabronione. Wszystkie materiały prasowe znajdujące się na portalu www.sledczy24.pl są własnością portalu www.sledczy24.pl z siedzibą w 31-044 Kraków ul. Grodzka 42/1, zarejestrowanego w Wydziale I Cywilnym Sadu Okręgowego w Częstochowie pod sygn. akt I Ns Rej Pr 36/17.