Ukryła noworodka w lesie, a później w szafie. Twierdzi, że dziecko urodziło sie martwe

0
1010



Nastoletnia matka ukryła w szafie zwłoki noworodka, tłumacząc, że dziecko nie żyło już po porodzie. Sekcja zwłok nie budzi jednak wątpliwości: dziewczynka przyszła na świat żywa.

Tragiczna prawda wyszła na jaw przypadkowo. Małgorzata G. potrzebowała pomocy medycznej, więc zgłosiła się do jednego z wrocławskich szpitali. Tam lekarze zwrócili uwagę, że zaledwie miesiąc temu nastolatka była jeszcze w ciąży. Małgorzata mówiła, że poród odbył się w szpitalu w Trzebnicy, jednak kłamstwo szybko wyszło na jaw. Wtedy osiemnastolatka wyznała, że poród miał miejsce w domu, jednak dziecko przyszło na świat martwe. Lekarze zdecydowali się wezwać policję.

Funkcjonariusze znaleźli ciało noworodka schowane w szafie, w mieszkaniu Małgorzaty G. Jak wynika z przeprowadzonej w piątek sekcji zwłok, dziewczynka urodziła się żywa. Prawdopodobna przyczyna zgonu to wychłodzenie organizmu. Początkowo młoda matka miała zostawić noworodka w lesie. Później jednak zdecydowała się wrócić po dziewczynkę, zawinąć jej ciało w poszewkę oraz ręczniki i schować w swojej szafie.

– Przyznała się do zarzutu, choć, jak mówi, była przekonana, że dziecko urodziło się martwe, ponieważ nie płakało — powiedziała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu Małgorzata Klaus.

Osiemnastolatka składając wyjaśnienia przyznała, że utrzymywała ciążę i poród w tajemnicy i nie mówiła nikomu o zaistniałej sytuacji, ponieważ bała się reakcji rodziców oraz wyrzucenia z domu.
Prokuratura postawiła jej zarzut dzieciobójstwa i złożyła wniosek o tymczasowy areszt Małgorzaty G. na okres trzech miesięcy.