Nie żyje prezydent Gdańska. Zmarł po ataku nożownika

0
1048

Od wczoraj cała Polska żyje wydarzeniami, jakie miały miejsce w niedzielny wieczór w Gdańsku podczas 27. finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. To właśnie wtedy doszło do zamachu na prezydenta Gdańska – Pawła Adamowicza. Paweł Adamowicznie został przetransportowany w stanie krytycznym do szpitala w Gdańsku, gdzie lekarze walczyli o jego życie. Z informacji uzyskanych przez Kryminalną Polskę wynika, że doszło do śmierci pnia mózgu. Decyzję o odłączeniu Adamowicza od respiratora podjęła jego żona, po którą wysłano specjalny samolot do Londynu.

Moment ataku i słowa napastnika zostały zarejestrowane przez uczestników wydarzenia. Mężczyzna ugodził prezydenta nożem. – Dostał w lewą dolną część brzucha i w serce. Mężczyzna miał przy sobie polski nóż desantowy – powiedział dla „Faktu” ochroniarz, który był świadkiem zdarzenia. Po zadaniu ciosów, napastnik wyrwał mikrofon i przez kilkanaście sekund poruszał się swobodnie po scenie. – Halo! Halo! Nazywam się Stefan W…, siedziałem niewinny w więzieniu, siedziałem niewinny w więzieniu. Platforma Obywatelska mnie torturowała, dlatego właśnie zginął Adamowicz – krzyczał. Dopiero wtedy został obezwładniony przez ochroniarzy.
Atakujący to 27-letni Stefan W., który dokonał kilku napadów na gdańskie banki (SKOK „Stefczyka” i SKOK „Piast” oraz Credit Agricole) w okresie maj-czerwiec 2013 roku. Atakował przy użyciu rewolweru. Łączna kwota skradzionych pieniędzy to 15 tys. złotych. W trakcie procesu przyznał się do winy, lecz nie wyraził skruchy i odmówił składania wyjaśnień. Wcześniej, w czasie prokuratorskiego śledztwa, powiedział, że napadał na banki, by zdobyć pieniądze, których „sam nie potrafił zarobić”. Policji udało się odzyskać jedynie 2,5 tys. złotych z ostatniego napadu. „Pozostałe pieniądze mężczyzna przehulał – wyjechał na tygodniową wycieczkę na Wyspy Kanaryjskie, grał w kasynach, żywił się w restauracjach” – czytamy w „Gazecie Wyborczej”. Sąd wymierzył mu karę 5,5 lat więzienia. Ppłk. Elżbieta Krakowska, rzeczniczka SW, powiedziała dla „Onetu”, że „napastnik nie wyszedł na przepustkę”. – Zakończył on odbywanie kary – dodała.



– Sprawca dostał się w okolice sceny prawdopodobnie używając plakietki „media” – poinformowała asp. Karina Kamińska, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku. Poszkodowany natychmiast został przewieziony do szpitala klinicznego Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. – Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz żyje, ale jego stan jest bardzo ciężki; operacja trwała pięć godzin. Przetoczyliśmy 41. jednostek krwi. Pacjent ma rany serca, przepony i jamy brzusznej – poinformował na konferencji prasowej Tomasz Stefaniak z gdańskiego szpitala.

Przed godz. 15 obecny w Gdańsku minister zdrowia Łukasz Szumowski powiedział: – Nie udało się wygrać z tym wszystkim, co dotknęło prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Zmarł niedawno.