Psy były przerabiane na smalec. Kobieta karmiła nimi swoje dzieci. Została uniewinniona 

0
6480

ARTYKUŁ ZAWIERA DRASTYCZNE ZDJĘCIA

Makabrycznego odkrycia dokonali w środę policjanci z Kłobucka i członkowie Fundacji For Animals. Na jednej z posesji psy były masowo zabijane i przerabiane na rzekomo leczniczy smalec.W trakcie środowej interwencji policjanci natrafili na kilkadziesiąt litrów smalcu zgromadzonego w butelkach i przeznaczonego najprawdopodobniej do sprzedaży. Czy to smalec z psów – okaże się dopiero po laboratoryjnych badaniach. Ale wszystko przemawia za tym, że tak właśnie jest.

W prowizorycznych kojcach za metalową siatką trzymanych było bowiem kilkadziesiąt psów. A na podwórku odkryto także walające sie szczątki zwierzęce – skóry i kości. Jako dowód w sprawie zabezpieczono zakrwawioną wirówkę, siekierę oraz poplamioną krwią odzież roboczą.

– Od naszego informatora wiemy, że przerabianie psów na smalec trwa w tej rodzinie od pokoleń. Niestety jest popyt, bo w naszym społeczeństwie nadal pokutuje przeświadczenie, że psi smalec ma właściwości lecznicze. Także ten sam informator opowiedział nam w szczegółach o sposobie zabijania zwierząt, które najpierw polewane są wodą, a potem rażone prądem – mówi Renata Mizera z Fundacji For Animals, która brała udział w interwencji.

Na miejscu policjanci przesłuchali 37-letnią właścicielkę posesji, która nie przyznała się jednak do zabijania psów i przerabiania ich na smalec twierdząc, że w butelkach jest smalec wieprzowy, a psy należą do jej matki, która trzyma je dla przyjemności.

Informacja o ubojni psów dotarła do Fundacji For Animals w Częstochowie już w lutym. Jednak dopiero teraz po wielu miesiącach mozolnych badań i procedurach prawnych udało się zebrać przekonujące dowody na to, że na posesji w Kłobucku masowo zabijane są zwierzęta.

– Dokonaliśmy zakupu kontrolowanego. Powiedzieliśmy, że mamy bardzo chorego dziadka, który wierzy, że uratuje go tylko smalec z psów. Kobieta, która go nam sprzedała, stwierdziła, że z pewnością mu pomoże, bo sama codziennie daje swojemu dziecku jedną łyżeczkę do herbaty – mówi Renata Mizera.

Po tym zakupie smalec powędrował do laboratorium Instytutu Zootechniki w Krakowie. Po kilku miesiącach fundacja miała już wyniki, które częściowo potwierdziły ich przypuszczenia – smalec zrobiony był m.in. z kota. Tak czy inaczej wyczerpywało to znamiona znęcania się sie nad zwierzętami.

Kolejne tygodnia zajęło załatwianie pozwolenia na wizje lokalną i zainteresowanie sprawą prokuratury, która wreszcie wydała zgodę na przeprowadzenie niezapowiedzianej interwencji. Zakończyła się powodzeniem.

Członkowie fundacji jeszcze w srodę zabrali do schroniska jedną sukę i jej szczeniaki. Kolejne psy mają znaleźć się w bezpiecznym miejscu w czwartek. Także tego dnia o losie 37-letniej kobiety, która w tym samym gospodarstwie, gdzie zabijano zwierzęta, wychowuje dwie córki, ma zadecydować sąd.

Aktualizacja: Ze względu na brak wystarczających dowodów sąd uniewinnił dwie właścicielki gospodarstwa z Kłobucka koło Częstochowy.

Tomasz Wysomierski / ŚLEDCZY24.pl

Źródło: DziennikZachodni, ŚLEDCZY24.pl