Proboszcz z Wojnowic zgwałcił głuchoniemą 14-latkę. Nie trafi do więzienia.

0
14546

Rok i 6 miesięcy więzienia dla byłego proboszcza parafii w Wojnowicach – taki prawomocny wyrok zapadł dzisiaj w Sądzie Okręgowym w Rybniku. Ks. Krzysztof K. (45 l.) wykorzystał seksualnie głuchoniemą nastolatkę. Wyrok został zawieszony na 3 lata.

Sprawa, która wyszła na jaw w 2016 r., wstrząsnęła Śląskiem. Do niedawna ks. Krzysztof K. był proboszczem w niewielkiej parafii w Wojnowicach. W połowie ub. roku nagle zniknął. Zszokowani parafianie zaczęli kojarzyć fakty, o tym, jak krótko przed odejściem opowiadał im z ambony historyjkę o szatanie, który miał go opętać.

Wielebny został oskarżony o seksualne wykorzystanie 17-letniej głuchoniemej uczennicy. Duchowny prowadził katechezy w ośrodku dla niesłyszących w Raciborzu. Tam wg. śledczych miało dojść do intymnych zbliżeń księdza z dziewczyną. Seksualnej rozpusty ks. Krzysztof K. dopuszczał się w latach 2012-2013. Prokuratura zebrała dowody, że były proboszcz co najmniej trzy razy posiadł głuchoniemą – wówczas 17-letnią – dziewczynę. Dramat odkryła jej koleżanka. Przeczytała jej rozmowę z księdzem na portalu społecznościowym i zawiadomiła dyrekcję. Reakcja była błyskawiczna – księdza wyrzucono ze szkoły, a dyrekcja zawiadomiła policję.

W Wojnowicach ludzie mówią, że proboszcz zawsze był cyniczny, na młode kobiety patrzył dziwnym wzrokiem, a gdy tylko mógł – przytulał i obmacywał.

– Był dziwny jak na księdza, zbyt luzacki. W dożynki nawet w masce Zorro się pojawił. Za babami latał, pewnie niejeden romans miał – podejrzewają parafianie.

Pierwszy wyrok w tej bulwersującej sprawie zapadł 27 września 2016 roku w Raciborzu. Duchownego skazano na rok i 6 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 3 lata, 3 tys. zł grzywny, zakaz wykonywania zawodu nauczyciela religii na okres 3 lat oraz zakaz zbliżania się do nastolatki przez 3 lata. Ks. Krzysztof K. odwołał się od tego wyroku, uważając że jest niewinny. – Dzisiaj sąd apelacyjny w Rybniku utrzymał wyrok w mocy – powiedziała sędzia Agata Dybek-Zdyń, rzecznik Sądu Okręgowego w Gliwicach.

Póki co wielebny do więzienia nie pójdzie. Teraz będzie musiał z pokorą poddać się karze. W sądzie w Rybniku nie pojawił się. W ub. roku biskup opolski odwołał go z wojnowickiej parafii. Po aferze w dalszym ciągu jest kapłanem. Trafił do sanktuarium św. Jacka w Kamieniu Śląskim.

Źródło; se.pl