Porwanie kobiety i dziecka w Białymstoku. Policja udostępnia zdjęcia matki

0
1366


Trzyletnia Amelka i jej 25-letnia matka zostały siłą wciągnięte przez dwóch zamaskowanych sprawców do ciemnozielonego citroena. Do zdarzenia doszło w Białymstoku w pobliżu bloku przy ul. Dziesięciny ok. godz. 10. Trwają poszukiwania dziecka i matki. Policja publikuje zdjęcia porwanej kobiety.

Policję o zdarzeniu powiadomili świadkowie. Mundurowi natychmiast rozpoczęli poszukiwania Amelki i jej mamy.

– W tym momencie najważniejsze jest odnalezienie kobiety i dziecka, ponieważ jest duże zagrożenie dla ich życia i zdrowia – mówi Onetowi Marcin Gawryluk z Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku.

– Odnalezione auto pochodzi z wypożyczalni w Łomży – poinformował Tomasz Krupa, rzecznik podlaskiej policji.

– 25-letnia kobieta była na spacerze ze swoją trzyletnią córką oraz babcią dziecka. W pewnym momencie podjechał do nich ciemny samochód. Wyskoczyło z niego dwóch zamaskowanych sprawców, którzy siłą wciągnęli 25-latkę i jej córkę do auta, po czym odjechali w kierunku zachodnim – mówi Onetowi Marcin Gawryluk z Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku.

Podlaska policja udostępniła zdjęcia przedstawiające porwaną 25-latkę.

Policję powiadomili o zdarzeniu jego świadkowie. Mundurowi natychmiast rozpoczęli poszukiwania Amelki i jej mamy. Jak podają funkcjonariusze, samochód, do którego wciągnięto matkę z córką, to ciemnozielony citroen xsara picasso, o numerach rejestracyjnych BL 60803. To wskazuje na to, że może on być z Łomży w Podlaskiem.

Zarządzono blokady dróg, w poszukiwaniach wykorzystywane są też psy tropiące. Jak podali policjanci, na terenie Białegostoku, na ul. Cedrowej, znaleziono już samochód, którym poruszali się sprawcy. Trwa też wyjaśnianie, w jakim celu porwali kobietę i dziecko. Mundurowi sprawdzają też, czy ma to związek z konfliktem rodzinnym.

– W tym momencie najważniejsze jest odnalezienie kobiety i dziecka, ponieważ jest duże zagrożenie dla ich życia i zdrowia. Policjanci będą też analizować, z jakich powodów doszło do tego zdarzenia. Jednym ze sprawdzanych wątków będzie też na pewno ten, czy nie chodzi tu o konflikt rodzinny i czy w porwanie może być zamieszany ktoś z rodziny – mówi Onetowi Marcin Gawryluk.


Jak dowiedziała się PAP, porwanie matki i jej dziecka zlecił najprawdopodobniej mąż kobiety, obywatel Niemiec, który wcześniej miał się znęcać się nad kobietą. Porywacze zmierzali na zachód, w kierunku granicy z Niemcami. Policja rozstawiła na trasach dojazdowych do granicy posterunki blokadowe.

– W takich przypadkach czynności koordynowane są przez Komendę Główną Policji, gdyż obejmują nawet obszar całego kraju. Wymagają również współpracy międzynarodowej – powiedział PAP insp. Mariusz Ciarka.

Policjanci liczyli, że uda im się zatrzymać porywaczy na drogach dojazdowych do granicy, ale jak podały media, auto, którym uciekali, zostało odnalezione puste.

KGP potwierdziła PAP, że został włączony tzw. Child Alert, który jest uruchamiany w wyjątkowych sytuacjach, gdy m.in. jest uzasadnione podejrzenie, że dziecko mogło zostać uprowadzone, a jego życiu lub zdrowiu zagraża niebezpieczeństwo.

Child Alert to system szybkiego rozpowszechniania informacji o zaginionym dziecku. Do tej był uruchamiany tylko kilka razy.

Już wiemy, że samochód został wypożyczony w Łomży przez ojca dziecka. Nie wiadomo, czy on sam brał udział w porwaniu, gdyż sprawcy byli zamaskowani. Sprawdzamy to – mówi Onetowi nadkomisarz Tomasz Krupa, rzecznik podlaskiej policji.

– W tym momencie w akcji poszukiwawczej rozpatrujemy kilka różnych wersji. Zakładamy, że porwana kobieta i dziecko wciąż pozostają na terenie Białegostoku i zostały gdzieś ukryte, ale też, że porywacze zmienili samochód i już opuścili miasto. Dlatego zarządzone zostały blokady drogowe w kilku miejscach. Samochody są zatrzymywane i policjanci sprawdzają, czy nie ma w nich porwanych osób – tłumaczy rzecznik.

– Jest też możliwość, że porywacze, wraz z przetrzymywanymi przez nich osobami, opuścili miasto innym środkiem transportu, na przykład pociągiem. Taką opcję też rozpatrujemy. Poza tym powiadomiliśmy o poszukiwanych służby graniczne, na wypadek, gdyby sprawcy chcieli wywieźć kobietę i dziecko z kraju – dodaje Tomasz Krupa.

Zródło; onet.pl