Pies nadziany na 30 cm pręt. Straż odmawia pomocy, a Wójt gminy jest po „godzinach” pracy. Dramat pod Częstochową

0
14899

Okolice Sylwestra to najcięższy okres dla zwierząt. Większość z nich mocno cierpi przy huku wystrzelanych petard, nic więc dziwnego, że doszło do tragicznych scen w Konopiskach (woj. Śląskie), gdzie kundelek przestraszony hukiem petard, chciał przeskoczyć płot, a w efekcie przebił się na wylot 30-centymetrowym prętem wystającym z ogrodzenia, unieruchamiając psa na płocie przez 8 godzin bez pomocy (!).

31 grudnia, godzina 2 w nocy, jedna z dzielnic w pod częstochowskich Konopiskach, nagle pies wystraszony hukiem petardy, próbuje przeskoczyć ogrodzenie — niefortunnie nadziewając się na pręt, który pod ciężarem psa z każdą sekundą coraz bardziej wbija się w ciało psa, pies walczy, rzuca się — to nie pomaga, pies przez to coraz bardziej nabija się na pręt, by chwilę później przebić się całkowicie, na wylot. Skąd pies mógł wiedzieć, że to tylko pogorszy sprawę? Nie mógł wiedzieć, ale za to człowiek doskonale wiedział, że swoim zachowaniem może spłoszyć zwierzynę, której w leśnych okolicach gminy Konopiska jest bardzo dużo.

Gdy nastał ranek, a właściciele psa zobaczyli tragedię, od razu ruszyli na pomoc, ale niestety nie byli w stanie pomóc, każda ich próba zdjęcia psa kończyła się pogryzieniem — pies był pod wpływem ogromnego stresu. Właściciele czworonoga postanowili zaalarmować straż, ale ta pomimo ślubowań pomocy nie tylko ludziom, ale również zwierzętom — odmówiła pomocy. Wezwany na miejsce dziennikarz postanowił skontaktować się z wójtem gminy Konopiska, ale usłyszał przez słuchawkę, że… Pan Wójt jest po godzinach pracy i pomocy trzeba szukać gdzieś indziej.

– Pan Wójt zapomniał, że jest Sylwester, a wszystkie lecznice w okolicy są zamknięte i nie ma kto nam, a przede wszystkim psu pomóc — mówi nam jedna z kobiet będących na miejscu.

Dopiero około godziny 8 udaje się policji dotrzeć do Wójta i zmusić go do interwencji. Udaje się to po 2 godzinach i na miejsce przybywa weterynarz, straż oraz pracownik Biura Obrony Zwierząt APA, którzy wycinają element ogrodzenia wraz z czworonogiem i transportują go do kliniki w Chorzowie.

Facebook
Facebook

Pies przebił się 30-centymetrowym prętem z ogrodzenia, 2 cm od kręgosłupa. Pies przebywa po okiem specjalistów i jego życiu nie zagraża już niebezpieczeństwa.

Tomasz Wysomierski, Paulina Wróż / ŚLEDCZY24