Ojciec Szydło pójdzie do więzienia na 4 lata? Chodzi o hektary lasu, które nieumyślnie podpalił

0
714

Chciał wezwać pomoc, a podpalił las. Ojciec Dawid Szydło (27 l.), salezjanin z Chełmka (woj. małopolskie), za spowodowanie tragicznego pożaru już po raz czwarty stanął przed sądem w Czarnogórze. Zdesperowany duchowny czeka na wyrok i prosi o pomoc ministra Zbigniewa Ziobrę.

To miały być zwykłe wakacje. W sierpniu ub.r. podczas pobytu w miejscowości Bar w Czarnogórze o. Szydło wybrał się na górską eskapadę. Zagubił się w lesie po zmroku i za radą szukających go ratowników na długim kiju wystawił płonącą koszulkę, aby stać się widocznym. Niestety, spowodował pożar, który strawił hektary lasu. Duchowny trafił do aresztu. – „Z ofiary ratującej własne życie stałem się terrorystą podpalaczem. Zostałem odłączony od swojego kraju, języka, rodziny, bliskich i Kościoła. Nie jestem zbrodniarzem, a zostałem tak potraktowany” – pisał w październiku do prezydenta Andrzeja Dudy z prośbą o wsparcie.

Czarnogórski sąd zasądził kaucję w wysokości 10 tys. euro za jego zwolnienie. Pieniądze w tajemnicy przed resztą rodziny pożyczył ojciec duchownego. Teraz na wyrok o. Dawid czeka w Polsce, do Czarnogóry jeździ na kolejne rozprawy. Czwarta z nich odbyła się kilka dni temu. Znowu nie było na niej tłumacza, duchowny nie wiedział, co się dzieje. O. Szydło wystosował list do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Prosi w nim o pomoc, gdyż jest zdany na łaskę i niełaskę obcego wymiaru sprawiedliwości i boi się niesprawiedliwego wyroku. Duchownemu za spowodowanie pożaru grożą 4 lata więzienia.

Źródło: SE.pl