Lekarzowi rezydentowi nie chce się wziąć dyżuru za 2400 zł, bo… weekend

0
14968

Pieniądze dla lekarzy rezydentów są i to nie małe, ale z przemęczenia nie są w stanie odbywać płatnych, 24-godzinnych (!) dyżurów. Dr Jarosław Rosłoń, dyrektor Międzyleskiego Szpitala Specjalistycznego w Warszawie ujawnił w rozmowie z RMF FM, że rezydent w jego placówce może liczyć nawet na 100 zł za godzinę dyżuru. Mimo takiej stawki nie może znaleźć chętnych do obsadzenia dyżurów. Lekarze po całym tygodniu spędzonym na etacie nie są już w stanie brać dodatkowych dyżurów-tu chodzi o ludzkie życie, a będąc przemęczonym łatwo o błąd, który może kosztować ludzkie życie.

Trwający od 13 dni protest głodowy lekarzy rezydentów, dotyczy niskich płac dla zdobywających kwalifikacje młodych lekarzy. Zarabiają oni niewiele ponad 2 tys. złotych, ratując niejednokrotnie ludzkie życie. Przez to skazani są na dorabianie innych fuchami, na niekończących się dyżurach i innych dodatkowych zajęciach gdzie często dochodzi do śmierci lekarzy z przemęczenia, a nie z pazerności jak to wielu śmie twierdzić. Stąd żądanie podwyżek, ale też zwiększenia nakładów na służbę zdrowia by kolejki do lekarzy specjalistów były krótsze, a wyżywienia dla pacjentów hospitalizowanych lepsze.

Tymczasem w rozmowie z RMF dr Jarosław Rosłoń pokazał inną stronę tego sporu. Ten szpital z braku lekarzy specjalistów szuka właśnie rezydentów, gotowych do ciężkiej i odpowiedzialnej pracy na dyżurach. Za to dyrektor oferuje im od 60 do 100 złotych za godzinę. Przy 24-godzinnym dyżurze do zarobienia jest 2400 złotych. – Mimo tego, że oferuję takie-wydaje mi się-spore pieniądze, nie mam chętnych lekarzy. Nie mam chętnych dlatego, że oferuję to w miejscach, w których dochodzi do największego obciążenia i narażenia lekarza-tłumaczył dyrektor Jarosław Rosłoń.

Przypomnijmy, że lekarze rezydenci to ci, którzy pracując w szpitalach, zdobywają kolejny stopień kwalifikacji zawodowych co nie znaczy, że nie posiadają żadnej wiedzy, bo jak wynika z raportów, są największą grupą, na których jest popyt wśród pacjentów. Po ukończeniu 6-letnich studiów na kierunku lekarskim, gdzie nieprzespane noce mają więcej godzin od tych przespanych i zdaniu egzaminu końcowego LEK i odbyciu 13-miesięcznego stażu podyplomowego, mają pełne prawo wykonywania zawodu. Rosłoń przypomniał, że dzięki pracy na dyżurach mogliby nie tylko zarabiać więcej pieniędzy, ale przede wszystkim szybko zdobywać doświadczenie. On sam tak pracował – 30 lat temu – warto dodać.

– Będąc młodym lekarzem, musiałem przede wszystkim bardzo dużo pracować. Nie po to dużo pracować, żeby zarabiać, tylko po to, żeby się bardzo dużo nauczyć – komentował w rozmowie Rosłoń.

Tomasz Wysomierski / ŚLEDCZY24.pl