Chciał zabić psa kołkiem. Sąd nie miał litości

0
1207

Gdyby nie zdecydowana reakcja przechodnia, który usłyszał rozdzierający serce skowyt, ten pies prawdopodobnie już by nie żył. Mężczyzna powstrzymał pijanego 54-latka i zaalarmował innych przechodniów, którzy wezwali policję. Mężczyzna dostał psa od znajomej, by znalazł mu nowy dom. Teraz sam znajdzie dom za kratkami.

Mieszkaniec Lądka Zdroju spacerował w rejonie obrzeży miasta. Nagle usłyszał przerażający skowyt katowanego zwierzęcia. – Sprawca przywiązał psa do drzewa, a następnie drewnianym kołkiem zadał zwierzęciu cios w głowę. Miał zamiar go zabić – mówi podinsp. Wioletta Martuszewska z kłodzkiej policji. Przechodzień bez namysłu rzucił się na pomoc psu. Powstrzymał agresora i zaalarmował przechodniów. Ci wezwali policję.

Oprawcy udało się wyrwać i uciec, ale szybko został zatrzymany. Okazało się, że 54-letni mężczyzna dostał psa od znajomej z prośbą o znalezienie mu nowego opiekuna. Pod wpływem alkoholu „wpadł na pomysł”, by zamiast tego go zabić. Ciężko ranny pies trafił do weterynarza, a później pod opiekę fundacji  „Pod psią gwiazdą”.

54-latek usłyszał zarzut usiłowania zabicia psa ze szczególnym okrucieństwem. Przyznał się do winy. Groziły mu 3 lata za kratkami. Sąd wymierzył mu karę 5 miesięcy bezwzględnego więzienia i 8 lat zakazu posiadania zwierząt. – Sprawiedliwości stało się zadość! Pierwszy raz udało nam się uzyskać taki wyrok, wcześniej były to bowiem kary grzywny lub zakazy posiadania zwierząt – mówią właściciele fundacji „Pod psią gwiazdą”. Jak podaje portal doba.pl, pies w końcu znalazł kochający dom i odpowiedzialnych właścicieli. Niestety zmarł po dwóch miesiącach z powodu choroby.

Źródło: FAKT