Mieli być rodzicami, byli katami Oskarka

0
814

Mamy świeżo w pamięci tę zbrodnię. „Kiedy się słucha opisu tych stwierdzonych przez biegłego u Oskara obrażeń, trudno sobie wyobrazić, że takie zachowanie mogło mieć miejsce w stosunku do małego dziecka ze strony matki i człowieka, który miał zastępować dziecku ojca” – mówił sędzia Jacek Gasiński, ogłaszając wyrok.

Joanna M. i jej kochanek Artur N. dostali po 25 lat więzienia. Publiczność na sali wtedy gwizdała, domagając się dożywocia.

Oskarek niemal od urodzenia przeżywał koszmar. Okrucieństwo jego matki i jej kochanka nie znało granic. Malutki chłopczyk był bity pięściami, pogrzebaczem, kopany, popychany na rozgrzany piec. Bili go, gdy był głodny. Bili, gdy płakał. Bili, gdy się moczył ze strachu przed nimi. Oskarek miał wybite zęby i złamaną rękę. Jego opiekun w marcu zeszłego roku tak mocno go bił pięściami w brzuch, że chłopczyk zmarł. Sędzia Gasiński podkreślał: „Nie można znaleźć wytłumaczenia zachowania żadnego z oskarżonych”.

Źródło: dziennik.pl / JM