Zastrzelił psa sąsiada w obronie własnej. Wyjaśnia okoliczności zdarzenia

0
670

36-latek twierdzi, że kiedy w poniedziałek biegł do lasu na trening strzelectwa sportowego zaatakował go pies sąsiada, dlatego mężczyzna zastrzelił zwierzę. Zdaniem właściciela zastrzelonego psa zwierzę było wyjątkowo łagodne i nigdy nikogo nie atakowało – Jak kurierzy przyjeżdżali i paczki zostawiali, to wchodzili na posesję. Jeden kurier mi raz powiedział, że mam tak łagodnego psa, że złodziej śmiało mógłby wejść – dodaje. Trwa śledztwo w tej sprawie.

– To nie było tak, że on chciał się na mnie rzucić. On już był w ataku. Ja go powstrzymywałem około 1,5 metra od siebie – twierdzi 36-letni mężczyzna. Jak opisuje, cała sytuacja trwała bardzo krótko, około dwóch sekund, strzelił cztery razy. Zdaniem mężczyzny, pies był w ruchu, dlatego trudno było trafić. Po czwartym strzale pies padł. Jak dodaje 36-latek, jest mu szkoda psa, ponieważ bardzo lubi zwierzęta, ale chronił własne zdrowie lub życie. Co więcej, to właśnie on sam zadzwonił na policję. Mężczyzna mówi, że chciał powiadomić też sąsiada, ale nie zastał go w domu.

Ustalono, że 36-latek posiada pozwolenie na broń ze względu na trenowanie strzelectwa sportowego. Inne okoliczności sprawy są ustalane pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Pruszczu Gdańskim. Przesłuchiwani są świadkowie, zabezpieczona została także broń, łuski oraz ciało psa.