Ciągnął psa za samochodem. Policja uznała to za nieszczęśliwy wypadek i sprawę umorzyła

0
1022



Kierowca SUV-a, który w sobotę około godz. 5 ciągnął za samochodem psa w Białymstoku, nie usłyszy zarzutów. Policja, choć wcześniej mówiła o znęcaniu się nad zwierzęciem, ze szczególnym okrucieństwem to teraz uważa, że był to nieszczęśliwy wypadek i sprawę postanowiła umorzyć. Zwierzę „nieszczęśliwego wypadku” niestety nie przeżyło.

Podoba Ci się ten artykuł? Udostępnij go, w ten sposób pomożesz nam w rozwijaniu portalu. Dzięki!

To był nieszczęśliwy wypadek – takie są ustalenia białostockiej policji w sprawie psa przywiązanego na lince do samochodu. Zwierzę nie przeżyło.
Policja dotarła do właściciela pojazdu i go przesłuchała. Przesłuchani zostali również świadkowie, którzy widzieli zdarzenie na rondzie im. Lussy w Białymstoku.
Jak ustalono, kierowca SUV-a nie miał świadomości, że ciągnie za samochodem zwierze. Mężczyzna zeznał, że linka, na której pies był przywiązany, miała się wplątać w samochód w czasie gdy mężczyzna wyjeżdżał z posesji.
Policja, choć początkowo mówiła, że sprawa jest priorytetowa, a kierowca odpowie za znęcanie się nad zwierzęciem ze szczególnym okrucieństwem, to teraz policjanci postanowili umorzyć postępowanie i założyć, że do śmierci czworonoga doszła wskutek nieszczęśliwego wypadku.



Źródło: własne, Radio ZET, foto: polsatnews