10.9 C
New York
sobota, 14 grudnia, 2019

Króliki odzierane ze skóry, poddawane wstrząsom. Szokujące nagrania z fermy

0

Króliki z rosyjskich ferm futrzarskich cierpią gehennę – wynika z materiałów opublikowanych w sieci. Organizacja prozwierzęca PETA przybliża kulisy cierpień bezbronnych zwierzątek, które są poddawane koszmarnym eksperymentom.

Krwawa rzeźnia na rosyjskich fermach futrzarskich. Widzimy, jak bezbronne króliki są bite i „krojone” żywcem. Szokujące nagranie trafiło do sieci za sprawą interwencji organizacji pozarządowej PETA (ang. People for the Ethical Treatment of Animals), zajmującej się ochroną praw zwierząt. Przemoc wobec królików i szynszyli wzbudza skrajne emocje. Na zdjęciach i nagraniach z farm widzimy, jak króliki mają poderżnięte gardła, a szynszyle są poddawane elektrowstrząsom, po czym łamano im szyje. Jednego z królików pracownik farmy okłada ciosami z metalowej rurki.

Przed pseudoeksperymentami zwierzęta trzymano w klatkach.
Organizacja przekazała, że klientem fermy jest m. in. Kopenhagen Fur, jeden z większych domów aukcyjnych futer na świecie.
PETA apeluje: Nie kupujcie futer. Okupione okrucieństwem

Niezależnie od kraju pochodzenia, czy Rosji, Chinach, Finlandii , czy USA lub gdzie indziej – każde futro wiąże się z okropnym okrucieństwem, strachem, bólem, cierpieniem i śmiercią. Pomóż zwierzętom takim jak te, które widziałeś w tym filmie, nigdy nie kupując futra
apel PETA

 

Zródło; RadioZET.pl/DailyMail.co.uk/ Peta.org.uk/

Konin. Świadek o interwencji policji. „Wymienialiśmy się e-papierosami” [WIDEO]

0

14 Listopada około godziny 10 rano w Koninie przy ulicy Wyszyńskiego doszło do tragedii. Policjant postrzelił śmiertelnie 21-letniego Adama C. Według świadków Adam umówił się z dwoma 15- latkami w celu wymiany akcesoriów do e-papierosa.

Gdy doszło do spotkania, chłopcy zauważyli nadjeżdżający radiowóz. Adam C w szybkim tempie powiedział, że musi już iść i zaczął uciekać w kierunku placu zabaw. Policjant kierujący radiowozem wyskoczył z niego i zaczął gonić Adama. Z relacji świadków wynika, że policjant krzyknął, dwa razy stój, po czym oddał jeden strzał. Co ostatecznie zakończyło się śmiertelnym postrzeleniem „uciekiniera”.

Początkowo informowano, że raniony Adam próbował zaatakować funkcjonariusza nożyczkami i prawdopodobnie miał przy sobie narkotyki. Jednak nagrania monitoringu oraz świadkowie temu przeczą. W sprawę zabitego Adama C zaangażował się Zbigniew Stonoga, dotarł on do świadka, z którym umówił się Adam C feralnego dnia. Świadek twierdzi, że policja nie zdążyła wylegitymować Adama C, bo ten, gdy tylko zauważył nadjeżdżający radiowóz, zaczął uciekać. Dodaje, że po zdarzeniu policja ciągle wmawiała im, że spotkali się z Adamem w celu kupna narkotyków, na co policja nie miała żadnych dowodów. Za to chłopcy mieli dowody celu spotkania w formie wymiany wiadomości poprzez Messenger.

Z zapisów wynika, że prawdą jest, iż chodziło o akcesoria do e- papierosa. 15- latkowie zostali zabrani na komisariat i tam przez pierwsze godziny byli przesłuchiwani bez rodziców.
Śledczy nie chcą na razie ujawniać żadnych szczegółów sekcji zwłok ani przebiegu zdarzenia, w wyniku którego zmarł Adam C. – Moi przełożeni powiedzieli, żebym nie przekazywała żadnych informacji – ucina rozmowę prok. Aleksandra Marańda, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Koninie.

Zaangażowany Stonoga na swoim portalu społecznościowym opublikował zapis rozmowy z owym świadkiem. Nagranie z rozmową umieścił w internecie. – Na grupie na Facebooku zapytałem, czy ktoś chce się wymienić atomizerem i tak skontaktowałem się z Adamem – mówi Sebastian J. Na dowód pokazuje korespondencję, w której omawia z Adamem C. szczegóły techniczne atomizerów.

– Poszedłem na spotkanie z Kacprem. Gdy podeszliśmy, Adam wymieniał watę w atomizerze. Obcinał ją właśnie tymi nożyczkami, którymi miał prawdopodobnie atakować policjanta. To były takie małe nożyczki, na dodatek popsute, bo denerwował się, że nie chcą ciąć. Nie dałoby się nimi zrobić krzywdy – mówi Sebastian.

15-latek relacjonuje, że wymienili się atomizerami i wtedy zauważyli, że nadjeżdża radiowóz. – Adam spiął się, jak zobaczył policję. Dał mi sprawdzić atomizer.

Było ok. Gdy dałem mu swój, radiowóz jechał w stronę naszej szkoły. Spiął się, gdy zobaczył radiowóz. Rzucił butelkę z liqiudem i powiedział, że zaraz wraca. Wtedy policjanci wysiedli i powiedzieli: stać, policja. Adam zaczął uciekać. Policjant, który kierował radiowozem, zaczął za nim biec, a drugi zapytał, czy mamy narkotyki. Po mniej więcej 10 sekundach usłyszeliśmy „stać policja”, po 5 sekundach „stój, bo strzelam” i padł jeden strzał – opowiada Sebastian.

Drugi policjant w tym czasie miał zaprowadzić chłopców do radiowozu. – Wtedy przyszedł ten, który pobiegł za Adamem i do niego strzelił. Zapytał, co tu robiliśmy. Gdy pokazałem mu wiadomości, że umówiliśmy się na wymianę atomizera, powiedział, że piep…my głupoty – mówi chłopak.

Pełnomocnik rodziny Adama C. ma swoją teorię na temat tego, dlaczego policja zatrzymała się przy trzech chłopcach. – Rozpracowywali tam szajkę narkotykową. Jeden z 15-latków, którzy stali z Adamem miał podobną bluzę do jednego z poszukiwanych. To była zwyczajna pomyłka – mówi mec. Michał Wąż.

 

 

 

 

Dziki wciągnęły kokainę. Była warta 80 tys. złotych

0

Do zdarzenia w doszło w dolinie Valdichiana we włoskiej Toskanii. To tam dziki odkryły i zniszczyły ukrytą w lesie kokainę o wartości 80 tysięcy złotych.

Narkotyki zostały ukryte w słoikach, jednak jak się okazuje, nie przeszkodziło to ciekawskim pyskom dzików. Policja dowiedziała się o świniach ”zażywających” narkotyki po podsłuchaniu rozmowy telefonicznej między domniemanymi dilerami. Handlarze zostali zatrzymani: dwóch trafiło do więzienia, a dwóch przebywa w areszcie domowym.

Brutalne zabójstwo w Petersburgu: nosił odcięte ręce ukochanej w plecaku

0

Wykładowca Petersburskiego Uniwersytetu Państwowego Oleg Sokołow, podejrzewany o zamordowanie kobiety w mieszkaniu na Nabrzeżu rzeki Mojki w Petersburgu, przyznał się do popełnienia przestępstwa – poinformował jego adwokat Aleksander Poczujew.

Jak dodał, Sokołow złożył zeznania. Decyzja odnośnie środków zapobiegawczych uzależniona jest od stanu zdrowia mężczyzny. – Wszystko zależy od jego stanu zdrowia – wyjaśnił Poczujew, dodając, że Sokołow nadal przebywa w szpitalu z powodu hipotermii.

Wcześniej pojawiła się wiadomość, że organy śledcze wszczęły postępowanie karne po tym, jak z rzeki Mojki wyłowiono mężczyznę, który następnie został zabrany do szpitala z hipotermią. W jego plecaku znaleziono dwie odcięte kobiece dłonie i pistolet traumatyczny. Później mężczyzna został zatrzymany, sąd zadecyduje, czy zostanie aresztowany.

Jak poinformowało źródło w organach ścigania, ofiarą zabójstwa jest była studentka Sokołowa, Anastazja Jeszczenko, jego partnerka życiowa. Para mieszkała razem w mieszkaniu na Nabrzeżu rzeki Mojki, gdzie później znaleziono jej ciało.

Oleg Sokołow jest historykiem, specjalistą ds. historii wojskowej Francji, docentem nauk historycznych. Urodził się w 1956 roku w Leningradzie. Od 2000 roku jest docentem na Wydziale Historii Współczesnej Petersburskiego Uniwersytetu Państwowego. Jest autorem wykładów z historii sztuki wojskowej. Sokołow prowadził prace badawcze w zakresie historii wojskowości Rosji i Europy w XV-XIX w. Jest autorem ponad 30 prac naukowych opublikowanych w Rosji, Francji, Hiszpanii i Czechach.

Sokołow jest jednym z twórców ruchu rekonstrukcji historycznych w Rosji. Pod jego kierownictwem powstał Ogólnorosyjski Wojskowo-Historyczny Ruch Społeczny, który zrzesza militarno-historyczne kluby z 52 regionów kraju.

W czerwcu 2003 roku prezydent Francji Jacques Chirac podpisał dekret przyznający Sokołowowi Order Legii Honorowej za jego wielki wkład w badanie i popularyzację historii Francji i jej armii.

źródło: Sputnik Polska

Tajemnicza śmierć małego świadka koronnego. Co się stało w areszcie śledczym?

0

Do śmierci skruszonego bandyty Radosława M. ps. Malwa doszło w piątek w areszcie śledczym w Lublinie. Od rana pracują tam prokuratorzy wyjaśniający okoliczności zdarzenia. Na chwilę obecną śledczy nie wykluczają żadnej z wersji wydarzeń.

Jak ustalili dziennikarze Kryminalnej Polski, Radosław M. ps. Malwa trafił do aresztu śledczego w Lublinie w czwartek. Dziś w celi znaleziono go martwego. Prokuratura nie podaje informacji w jakich okolicznościach i kto odnalazł ciało. Wiadome jest natomiast, że Malwa korzystał ze statusu małego świadka koronnego.
Jak informuje Agnieszka Kępka z lubelskiej prokuratury, na terenie aresztu śledczego od rana prowadzone są czynności mające wyjaśnić przyczyny zgonu mężczyzny. Do rozwiązania zagadkowej śmierci wyznaczono dwóch prokuratorów, którzy przesłuchują osadzonych na całym oddziale jak również strażników więziennych.

W poniedziałek ma się odbyć sekcja zwłok Radosława M., która wyjaśni mechanizm i przyczynę zgonu. – Na chwilę obecną nie wykluczamy śmierci samobójczej, ale też nie wykluczamy udziału osób trzecich. Na powstające pytania odpowie sekcja zwłok – poinformowała Kryminalną Polskę prokurator Agnieszka Kępka.

Jak dowiedzieli się nieoficjalnie dziennikarze Kryminalnej Polski, Radosław M. zeznawał wcześniej w sprawie przemytu papierosów korzystając przy tym z artykułu 60. kodeksu karnego, czyli nadzwyczajnego złagodzenia kary. Swoimi zeznaniami obciążył około 80 osób, wśród których byli celnicy oraz strażnicy graniczni. Malwa opuścił areszt tymczasowy w październiku ubiegłego roku, wczoraj trafił tam ponownie.

Zródło; Kryminalna Polska